Rejestracja

Please leave these two fields as-is:
UWAGA: Prosimy o rozwiązanie prostego równania matematycznego!
zamknij

Zaloguj się

Zapomniałeś hasła?

Jeżeli nie pamiętasz swojego hasła, wyślemy Ci nowe - wystarczy skorzystać ze specjalnego formularza
Przypomnij mi hasło

Zarejestruj się
Napisano: 06 czerwca 2016

Liczba komentarzy: 5
Etyka badań na zwierzętach — dylematy czułego barbarzyńcy

Autor wpisu
magister Martyna Franczuk
magister Martyna Franczuk

Obrońców praw zwierząt niestrudzenie niepokoi kwestia prowadzenia doświadczeń z udziałem naszych braci mniejszych. Protestują i organizują kampanie informacyjne poświęcone tej tematyce. Szkoda, że źródła wiedzy, z których korzystają, nie są ani wiarygodne ani obiektywne. Ludzie wyobrażają sobie naukowców jako oprawców pozbawionych kręgosłupa moralnego. Czy aby na pewno zasłużyliśmy sobie na tak surową ocenę?

„Ich to przecie pomysł:

Posegregować szczury w osobnych klatkach,

Posegregować ludzi, niektóre ich gatunki

Odpisać na genetyczne straty oraz wytruć”

— takie zarzuty w wierszu Uczeni postawił nam Czesław Miłosz. Jego poetycka filipika doskonale wyraża niepewne nastroje społeczeństwa. Główne oskarżenia, jakie padają w kierunku środowisk naukowych, to uzurpowanie sobie prawa do bycia władcą życia i śmierci, zadawanie niepotrzebnego cierpienia lub ogólnie rzecz ujmując — szowinizm gatunkowy. Ci sami obrońcy zwierząt domagają się nowych szczepionek, leków, terapii i nie potrafią powiązać faktu wykorzystania zwierząt w badaniach z postępem w naukach medycznych. Chcielibyśmy, aby czytelnik  uzmysłowił sobie, że naukowcy również przeżywają dylematy moralne, jednocześnie robiąc wszystko, aby wyważyć korzyść, jaką jest rozwój medycyny i dobro zwierząt.

Oprawca w fartuchu

Wraz z rozwojem technik transgenezy i klonowania zwierząt, pojawiły się nowe możliwości wykorzystania ich, jako modeli ludzkich chorób, bioreaktorów produkujących w swoim mleku użyteczne ludzkie białka trudne do otrzymania inną drogą, czy źródła ksenotransplantantów. To, jakiem językiem się posługujemy w odniesieniu do zwierząt, świadczy o podejściu coraz bliższym industrialnego przedmiotowego traktowania. Terminy „bioreaktor”, czy „model choroby” są zapożyczone ze sfery produkcji przemysłowej, a nie ze sfery istot żywych, odczuwających, a w przypadku niektórych nawet mogących być sprawcami moralnymi. Skrajna postawa niewidząca przeciwwskazań do ograniczeń eksploatacji zwierząt w celu uzyskania korzyści człowieka w bioetyce nazywana jest modelem własności. W opozycji znajduje się podejście szacunku, które w odróżnieniu od poprzedniego antropocentrycznego modelu charakteryzuje się ekocentryzmem. Zwierzęta są równorzędną w stosunku do człowieka częścią natury, a wszelkie działania ingerujące w integralność innych istot żywych, są niedopuszczalne.

Verhoog twierdzi, że podejście naukowca do zwierząt pozbawione jest tych wszystkich elementów, które warunkują jego zachowanie w codziennym życiu. Nie tworzy z nimi relacji, nie odczuwa w stosunku do nich sympatii i nie okazuje jej, jak to ma miejsce w przypadku zwierząt domowych. Taki obraz jest spójny z ogólnym wyobrażeniem, ale przyjrzyjmy się też „drugiej stronie” —  jak zmienia się podejście opinii publicznej do traktowania zwierząt w kierunku modelu własności w zależności od okoliczności, towarzyszącym badaniom.

Paradoks kanapki z szynką

O ile łatwo zaakceptować produkcję białek ludzkich w mleku zwierząt hodowlanych, ponieważ mleko jest wykorzystywane od lat, a zwierzę nie cierpi z powodu skutków ubocznych i ma zapewnione godne warunki, o tyle trudniej zgodzić się na zabijanie świń w celu pozyskania narządu do przeszczepu i to nie tylko z powodu przekonań religijnych. Oponenci wysuwają tu argument „kanapki z szynką” — skoro jesteśmy w stanie zaakceptować, że zwierzę umrze, by stać się naszym pożywieniem, czemu nie możemy przyjąć jej śmierci jako swojego wybawienia. Wydaje się, że problem wynika z faktu, iż żywienie się w przeciwieństwie do ksenotransplantacji jest procesem naturalnym.

Z badań socjologicznych wynika, że przyzwolenie na prowadzenie badań nad zwierzętami zależy od ich celu, gatunku zwierzęcia oraz poziomu wiedzy ankietowanych na temat inżynierii genetycznej. Ciekawych wniosków dostarczają dane zebrane w 1999 roku w Wielkiej Brytanii przez MORI (Market & Opinion Research International) z inicjatywy magazynu New Scientist. Ankietowana grupa została podzielona na dwie mniejsze. Pierwszą z nich po prostu zapytano, czy naukowcy powinni eksperymentować na zwierzętach, podczas gdy w drugiej grupie pytanie poprzedzono informacją, że naukowcy opracowują i testują leki uśmierzające ból lub opracowują nowe terapie zagrażających życiu chorób, takich jak AIDS, czy białaczka i jest to możliwe, dzięki prowadzeniu badań na zwierzętach. W pierwszej grupie tylko 24% aprobowało doświadczenia na zwierzętach, a 64% było przeciwko. W drugiej zaś 45% opowiadało się za przeprowadzaniem doświadczeń z udziałem zwierząt, a 41% oponowało. To wskazuje na 22% fluktuację między zgodą a sprzeciwem – to bardzo dużo jak na grupę 2009 osób.

Te wyniki wskazują, że wiele zależy od tego, jak dobrze ludzie są poinformowani. Inne podobne ankiety wykazały, że dużo chętniej godzimy się na cierpienie zwierząt, jeśli w grę wchodzi zdrowie dzieci, jak również, kiedy badania dotyczą eksperymentów z udziałem myszy, a nie naczelnych.

Wyobraźnia moralna jest ważniejsza od wiedzy

Nie ma jednoznacznej definicji dobra zwierząt, ale najczęściej rozumie się je jako zarówno fizyczne jak i psychiczne zdrowie, ale także to, jak zwierzę czuje się i funkcjonuje w swoim środowisku. W obszarze troski człowieka o dobro zwierząt leży ich lęk, izolacja, ból, poważna ingerencja w naturalne zachowanie, obniżona jakość życia, pozbawienie życia, w przypadku klonowania naruszenie integralności, problemy perinatalne i związane z upośledzeniem działania genomu.

Eksperymentowanie na zwierzętach wymaga odwołania do osobistej wyobraźni moralnej. Ten koncept moralny ma strukturę metaforyczną („obowiązek” i „prawo”) i prototypową — zawiera w sobie wzory zachowań. Wyobraźnia moralna jest definiowana jako zdolność do użycia moralnych metafor i adekwatnego ich zastosowania w nieprototypowych przypadkach, aby uzmysłowić sobie alternatywne perspektywy, a argumentację rozpatrzyć pod kątem różnych sytuacji. Podstawowe pytania, jakie z niej wynikają to: czy zwierzęta mają prawa? Czy mamy wobec nich obowiązki? Czy dobro człowieka przewyższa dobro zwierząt? Jakie byłyby społeczne konsekwencje nieprowadzenia badań na zwierzętach? Jakie są korzyści? Czy cierpienie zwierząt ich nie przewyższa? Jakie są granice cierpienia? Musimy się wczuwać w zwierzęta laboratoryjne i zdawać sobie sprawę, ze różne gatunki inaczej reagują na dane bodźce. Nasza wyobraźnia moralna powinna bazować na wiedzy naukowej. Mamy obowiązek brać pod uwagę nie tylko dobro, ale integralność i inherentną wartość zwierzęcia jako istoty żywej, bo w końcu nie znamy odpowiedzi na najważniejsze ze wszystkich pytań — o to, czy zwierzę jest podmiotem moralnym.

Regulacje prawne

Główną zasadą, jaką się kierujemy w praktyce laboratoryjnej jest zasada „trzech R” Rusella i Burcha: ograniczać (reduce), udoskonalać (refine) i tak dalece, jak to tylko możliwe zastępować (replace) stosowanie zwierząt w celu eksperymentowania przez modele in silico i in vitro. Nazywana także „3Z”: zastąpienia, zmniejszenia i złagodzenia. W Polsce wdrażaniem 3Z zajmuje się 18 lokalnych komisji i utworzona w 1999 r. Krajowa Komisja Etyczna, która niestety ograniczyła działanie do minimum i nie przekazuje lokalnym komisjom nawet powszechnie zalecanych standardów procedur eksperymentalnych. Według Elżanowskiego w naszym kraju nadzór komisji etycznej ogranicza się w praktyce do nadzoru prawnego, co prowadzi do nadużyć związanych z przedstawianiem dokumentów o przejściu fikcyjnych szkoleń.

Podstawową ideą tych regulacji jest wyważenie maksymalnej korzyści dla człowieka, przy minimalizacji cierpienia zwierzęcia w etycznym modelu inżynierii wspomaganej. Jednak takie pojęcie może być szeroko interpretowane i w efekcie prowadzić do zwyrodniałych praktyk. Peter Singer, zagorzały krytyk prowadzenia badań nad zwierzętami, uważa, że eksperymentowanie na zwierzętach jest usprawiedliwione tylko wówczas, gdy cierpienie zwierzęcia jest niewspółmiernie małe z odniesioną korzyścią człowieka, przy założeniu, że cierpienie człowieka i zwierzęcia są „równocenne”. Nie da się ukryć, że do takiej sytuacji dochodzi niezwykle rzadko.

W rozumieniu prawa polskiego zwierzę nie jest rzeczą i należy mu się uszanowanie, opieka i ochrona. Kwestie dotyczące tego zagadnienia reguluje ustawa o ochronie praw zwierząt i dyrektywy Parlamentu Europejskiego (linki w literaturze). Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania. Ustawa wyraźnie zabrania nieuzasadnionego krzywdzenia i przetrzymywania zwierząt w warunkach uniemożliwiających im egzystencję. Doświadczenia i testy na zwierzętach są dopuszczone tylko wtedy, gdy są konieczne w badaniach naukowych, jeżeli celów tych nie można osiągnąć w inny sposób. Istnieje Krajowa Komisja ds. Doświadczeń nad Zwierzętami i lokalne komisje, w skład których wchodzą specjaliści nauk biologicznych, weterynaryjnych i humaniści oraz przedstawiciele fundacji pozarządowych, których celem jest ochrona zwierząt. Doświadczenia przeprowadzają tylko jednostki posiadające odpowiednie kwalifikacje i zezwolenie. Zwierzętarnie muszą gwarantować podopiecznym odpowiednie dla gatunku warunki utrzymania, możliwość ruchu, dostateczne zaopatrzenie w karmę i wodę oraz opiekę zapewniającą dobre samopoczucie i zdrowie. Doświadczenia powodujące ból lub inne cierpienia należy przeprowadzać w znieczuleniu ogólnym i tylko raz na danym zwierzęciu. Naruszanie tych przepisów podlega karze pozbawienia wolności albo grzywny, włącznie z pozbawieniem prawa do wykonywania zawodu.

Osobiście uważam, że badacze nie muszą być straszeni sankcjami, by właściwie obchodzić się ze zwierzętami. W ich codziennych wyborach kieruje nimi zwykła, ludzka wrażliwość, bo w końcu zdecydowali się poświęcić nauce, by pomóc innym. Głęboko wierzę w empatię ludzi, którzy podjęli się tego wymagającego zadania, a moja wiara nie jest ślepa i bez podstaw.

Piśmiennictwo:

D. M. Bruce, A. Bruce, Dobro zwierząt i możliwości ich wykorzystania (w tłum. B. Chyrowicz) [w:] Granice ingerencji w naturę, red. B. Chyrowicz, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 2001, s. 129-173.

S. B. Christiansen,  P. Sandøe, Bioethics: limits to the interference with life, „Animal Reproduction Science”, vol.60-61, 2 lipca 2000, s. 15-29.

A. Elżanowski, Traktujmy zwierzęta poważnie, Magazyni Polskiej Akademii Nauk z lipca 2009 roku

A. Nordgren, Moral imagination in tissue engineering research on animal models, „Biomaterials” vol. 26, nr 9 (2004), s.1723-1734.

P. Singer, Równość dla zwierząt? [w:] tegoż Etyka praktyczna, Warszawa 2003, s. 65-88.

H. Verhoog, The tension between common sense and scientific perception of animals: recent developments in research on animal integrity [w:] „NJAS Wageningen Journal of Life Sciences” vol. 54, nr 4 (2007), s. 361-373.

Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt w Polsce dostępna na stronie Polskiego Towarzystwa Etologicznego

DYREKTYWA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY 2010/63/UE z dnia 22 września 2010r. w sprawie ochrony zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych [dostępne na stronie Krajowej Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na Zwierzętach w serwisie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

image_pdfimage_print
Podziel się ze znajomymi
Skocz do formularza

Komentarze 5

  1. 1

    W zasadzie 3R, ‚refine’ oznacza wynagradzanie zwierzętom przebytego cierpienia.

    6 lat temu
  2. 2

    Tak całkiem z innej beczki. Czemu na żadnym portalu biotechnologicznym również i na tym nie opisano głośnego wydarzenia w Anglii – stworzenia hybrydowego embrionu ? Temat za za mało ciekawy czy za bardzo kontrowersyjny ?

    6 lat temu profil
  3. 3

    Embriony hybrydowe są tworzone od kilku lat, a nasz portal ma niecaly rok 😉
    ale to bardzo dobry pomysl trisha, żeby o tym napisać. Dzięki za świetny pomysł! Redakcja

  4. 4

    Może embriony hybrydowe są tworzone od kilku lat ale sprawa dla szerszej opinii publicznej została przedstawiona niecały miesiąc temu. Zastanawia mnie dlaczego portale naukowe nie zajmują się sprawami kontrowersyjnymi np próba sklonowania człowieka przez naukowca dr Panayiotis Zavos’a. Jestem zdania, że powinno się informować nie tylko między innymi o nowych szczepionkach, odkrytych antyoksydantach ale również poruszać tematy mniej wygodne.

    6 lat temu profil
  5. 5

    Oglądałam program o poczynaniach Zavosa i mam bardzo negatywne odczucia co do tych badaniach. Nie tylko dlatego, że stanowią próbę przekroczenia pewnej granicy, za którą równia pochyła staje się drastycznie bardziej stroma, ale i dlatego, że igrają z ludzkimi uczuciami. Zavos wykorzystuje rozpacz matki, która straciła dziecko i desperację par pragnących koniecznie mieć genetycznie spokrewnionego potomka. Nie próbuję przez to powiedzieć, że Zavos jest „zły”, a jego badania bezużyteczne, ale mógłby je prowadzić zachowując resztkę przyzwoitości, nie rozpalając w ludziach chorych oczekiwań (jak przywrócenie zmarłego dziecka).

    6 lat temu profil
  6. Dodaj komentarz
    (wymagany)
    (wymagany)
    (wymagany)

    Pola oznaczone znaczkiem W są obowiązkowe. Musisz wypełnić wszystkie pola wymagane, aby dodać komentarz.
    Twój adres email, który podasz nie zostanie opublikowany z Twoim komentarzem.

    W treści komentarza dozwolone są tagi XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

do góry