Rejestracja

Please leave these two fields as-is:
UWAGA: Prosimy o rozwiązanie prostego równania matematycznego!
zamknij

Zaloguj się

Zapomniałeś hasła?

Jeżeli nie pamiętasz swojego hasła, wyślemy Ci nowe - wystarczy skorzystać ze specjalnego formularza
Przypomnij mi hasło

Zarejestruj się
Napisano: 28 września 2010

Liczba komentarzy: 5
Nieludzkie praktyki na uczelniach

Autor wpisu

Maria Wójtowicz, studentka biotechnologii o kulisach praktyk studenckich:

Bynajmniej nie chodzi mi o kolor skóry, ale o sposób wykorzystywania młodych ludzi.

Uczelnie zmuszają studentów do odbycia parotygodniowych, bezpłatnych praktyk. Z jednej strony to sposób zmuszenia leniwych studentów do zadbania o jakieś doświadczenie zawodowe, z drugiej – strata czasu i nieraz pieniędzy.

Po pierwsze – sens. Czy 2-4 – tygodniowe praktyki polegające na „odbębnieniu” jakiejś pracy przygotują nas do pracy po studiach? Za wykonywane funkcje sprzątającego czy kelnerki nic nie dostajemy, a często trzeba dopłacić – za mieszkanie lub opłatę klimatyczną. Wykonywane zajęcia zazwyczaj nie mają związku z profilem studiów a są obowiązkowe. Jako studentka Ochrony Środowiska odbywałam praktyki w jednym z polskich parków narodowych. Do moich obowiązków należało „porządkowanie szlaku” – co należy rozumieć jako „ sprzątanie po ludziach, dla których kosz na śmieci to tylko sugestia”. Teraz doceniam panów sprzątających, ale nie mam zamiaru mając dobry zawód sprzątać czegoś poza własnym mieszkaniem. Pilnowanie by ludzie nie wychodzili poza wyznaczony szlak miało chociaż wyższy cel.

Praktyki studentów biotechnologii
realia często odbiegają od oczekiwań studentów. Problem ten dotyczy całej Polski.
Praktyki jednego znajomego, studenta Biologii, odbywane na jednej z krakowskich uczelni polegały na pakowaniu nasion do woreczków po 1000 sztuk. I tak przez 4 tygodnie. Czy to w jakikolwiek sposób przygotowało go do prawdziwego życia? Będąc złośliwym można powiedzieć że nauczyło go cierpliwości.

A czego nauczył się inny znajomy, którego jedynym obowiązkiem było upijanie się z gajowym i resztą praktykantów?

W tym przypadku trudno znaleźć plusy, a alkoholizm nie jest zaletą dla przyszłego pracodawcy.

Patrzenie przez ramię pracownikowi firmy, na czym polega większość praktyk, ma trochę sensu, choć i to nie zawsze da się osiągnąć.

Zdarzyło mi się odbywać praktyki w zakładzie, w którym pracownik dostający regularną pensję, mający stosunkowo dużo luzu (brak obowiązku pojawiania się w pracy jeśli obecnie nie ma nic do roboty), nawet na żądanie szefa nie pojawił się w pracy by zająć się studentami. To oczywiście wina pracownika, ale wątpię żeby to była odosobniona akcja.

Skoro uczelnia stara się żebyśmy mieli co wpisać w CV, to może powinna także zadbać o jakość praktyk?

Po drugie – obowiązek ten stanowi problem nie tylko dla studentów, ale także dla firm, dezorganizując pracę przynajmniej jednego pracownika. Praktykantów trzeba przeszkolić, a szkolenie to strata czasu w przypadku ludzi, którzy spędzą w firmie dwa czy cztery tygodnie. Łatwiej studentom dać niewymagające myślenia, łatwe zajęcia z zakresu obowiązków sprzątaczki lub chwilowo zepsutej maszyny.

Wiele firm nie chce przyjmować studentów na mniej niż 2-3 miesiące – wtedy mogą ich chociaż logicznie wykorzystać zamiast uważać by niczego nie zepsuli. Co i tak nie zmienia faktu, że większość przyjmuje studentów tylko po to, by oszczędzić sobie dodatkowego etatu, korzystając z przymusu narzuconego przez uczelnię.

Jak wspominam o obowiązku poświęcenia paru tygodni wakacji na mycie szkła w jakimś zakładzie, znajomy z Politechniki Krakowskiej śmieje się. U nich, na jednolitych studiach informatycznych nie ma obowiązku odbywania praktyk. Od drugiego, trzeciego roku ponad 90% studentów pracuje, i to w zawodzie. Studenci studiów biotechnologicznych i pokrewnych takich możliwości jednak nie mają. Mogą natomiast zatrudnić się na 2-3 miesięczne, bezpłatne praktyki. Oferty takie proponują duże firmy farmaceutyczne jak POLPHARMA czy PLIVIA. Znalazłam pochwalne opinie o praktykach w tych zakładach, można się dużo nich nauczyć. Ale podjęcie bezpłatnych praktyk jest decyzją studenta – nie obowiązkiem. Jesteśmy dorośli, zdajemy sobie sprawę, że bez doświadczenia zawodowego możemy jedynie śnić o dobrze płatnej pracy po studiach – lub jakiejkolwiek pracy.

Czekam na gorące opinie na ten temat.

Maria Wójtowicz

 

image_pdfimage_print
Podziel się ze znajomymi
Skocz do formularza

Komentarze 5

  1. 1

    To co pani Wójtowicz pisze to prawda 🙁

  2. 2

    Niestety tak wygląda na dzień dzisiejszy większość praktyk. To idealna okazja dla pracodawców do znalezienia „jeleni”, którzy będą faksować, sprzątać, robić kawę, zakupy, biegać na pocztę… Smutne, ale prawdziwe. Mało kto chce do takich czynności uruchamiać dodatkowy etat. I tak na prawdę zastanówmy się kto z nas chciałby pracować na stałe w takim charakterze.
    Z drugiej strony są instytucje podchodzące do praktyk poważnie, dające możliwość podglądnięcia pracy firmy „od kuchni”. Pozwalają na sprawdzenie się studenta w trakcie praktyk w obrębie wielu działów czy jednostek. To daje możliwość rozeznania czy rodzaj stanowisk oferowanych w tej firmie by nam odpowiadał, a to bardzo cenna informacja na przyszłość.
    Zgadzam się z autorką, że uczelnie powinny lepiej weryfikować jednostki, do których wysyłają studentów na praktyki. Odrobina wysiłku i dobrej woli mogłaby wiele zmienić w obecnej sytuacji.

    6 lat temu profil
  3. 3

    Bezpłatne praktyki nie są koniecznością – wiele firm proponuje praktykantom normalne wynagrodzenie i tylko od aktywności i zaradności studenta zależy czy będzie zdobywał doświadczenie właśnie w takim przedsiębiorstwie. Osobiście zaobserwowałam u wielu osób bardzo pretensjonalne podejście do kwestii odbywania praktyk studenckich. Myślenie, że studentowi na 2 czy 3 roku wszystko się należy jest złudne. Uważam, że wszyscy ci bierni studenci, którzy „prześlizgują” się przez kolejne lata, nie wykazując żadnej inicjatywy powinni nauczyć się pokory właśnie przy sprzątaniu szlaków po turystach lub wykazać się przy myciu szkła laboratoryjnego. Wina uniwersyteów jest tu znikoma i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie sytuacji, w której w dziekanatach czekałyby gotowe listy z pracodawcami czekającymi z otwartymi rękoma na niemrawych praktykantów. Odrobina wysiłku i zainteresowania ze stony samych studentów też wiele mogłaby zmienić.

  4. 4

    Nie zmienia to faktu, że wiele firm wykorzystuje praktyki studenckie do uzyskania bezpłatnej siły roboczej. Często inicjatywa studenta nie ma tu nic do rzeczy, gdyż co innego obiecuje się mu przy poszukiwaniu praktyki, a z czym innym styka się już w jej trakcie.

    6 lat temu profil
  5. 5

    Jak podaje Autorka ponad 90% studentów drugiego i trzeciego roku informatyki na Politechnice pracuje w zawodzie. Można się dopatrzyć pewnej ‘analogii’… z mojej obserwacji wynika że ponad 90% absolwentów biotechnologii NIE pracuje w zawodzie- nawet dwa trzy lata po studiach (nie licząc doktorantów). Jak mawia znajomy–„Biotechnologia ma ogromną przyszłość – szkoda że nie ma teraźniejszości”

    6 lat temu profil
  6. Dodaj komentarz
    (wymagany)
    (wymagany)
    (wymagany)

    Pola oznaczone znaczkiem W są obowiązkowe. Musisz wypełnić wszystkie pola wymagane, aby dodać komentarz.
    Twój adres email, który podasz nie zostanie opublikowany z Twoim komentarzem.

    W treści komentarza dozwolone są tagi XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

do góry