Rejestracja

Please leave these two fields as-is:
UWAGA: Prosimy o rozwiązanie prostego równania matematycznego!
zamknij

Zaloguj się

Zapomniałeś hasła?

Jeżeli nie pamiętasz swojego hasła, wyślemy Ci nowe - wystarczy skorzystać ze specjalnego formularza
Przypomnij mi hasło

Zarejestruj się
Napisano: 26 maja 2016

Liczba komentarzy: 1
Brak fachowców jedną z barier wdrażania w Polsce prac B+R

Wśród licznych barier, które mogą uniemożliwiać komercjalizację, czyli wdrażanie w Polsce prac badawczo-rozwojowych (B+R) tą najistotniejszą jest brak wykwalifikowanych fachowców – uważa wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński.

Panel i dyskusja na ten temat odbyły się w piątek w Katowicach w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

I tak wśród tych licznych barier – finansowych czy prawnych – wdrażania prac B+R w Polsce, zdaniem wiceministra najistotniejszą barierą jest brak fachowców. „Potrzebujemy wysoko wykwalifikowanych ludzi, którzy są w stanie zarządzać skomplikowanymi procesami, które prowadzą do tego, żeby wynalazek, który powstaje w uczelni czy instytucie badawczym przekształcić w produkt” – wskazał wiceminister.

Dodał, że to muszą być osoby, które potrafią zarówno zrozumieć technologie, znaleźć „montaż finansowy” i „zbudować odpowiedni model biznesowy”.

„W innowacjach najważniejsi są po pierwsze ludzie, po drugie ludzie i po trzecie ludzie” – powiedział Dardziński.

Z kolei zastępca dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju Leszek Grabarczyk wśród barier wdrażania prac B+R wskazał m.in za małe doświadczenie polskich instytucji w tego typu pracach.

„Jestem przekonany, że w Polsce mamy potencjał do tego, żeby stać się globalnymi graczami, natomiast nie mamy jeszcze wystarczająco właśnie tego doświadczenia, które jest możliwe dopiero po stosowaniu tych rozwiązań, realizacji tego rodzaju projektów przez pewien czas, przez kilka lat” – powiedział Grabarczyk.

Dodał, że „bolączką” są także nienajlepsze wciąż relacje między uczestnikami tego procesu.

„To jest jeszcze niewystarczający poziom współpracy i zaufania między najważniejszymi graczami w całym tym procesie, czyli między indywidualnymi wynalazcami, odkrywcami, ich macierzystymi uczelniami, instytutami, inwestorami finansowymi” – podkreślił.

Ponadto Grabarczyk zapewnił, że sama infrastruktura w postaci np. laboratoriów, która jest potrzebna do prowadzenia prac B+R jest w Polsce dobrze rozwinięta. „Najistotniejszym teraz wyzwaniem to jest zapewnienie, że w tej infrastrukturze będą pracować zespoły z genialnymi pomysłami, przede wszystkim z pomysłami, które reprezentują wysoki poziom ambicji, ale też i ryzyka” – wskazał.

Pomysłem MNiSW na rozwiązanie problemów komercjalizacji prac B+R jest opracowywana tzw. biała księga innowacji. Jest to element prowadzonych prac legislacyjnych nad tzw. dużą ustawą o innowacyjności, która ma zostać opracowana jeszcze w tym roku.

„Żeby wiedzieć, jakiego typu są te bariery postanowiliśmy napisać białą księgę, a jej autorami w większości są właśnie ci aktorzy, który biorą udział w procesie komercjalizacji, a więc naukowcy, inwestorzy, przedsiębiorcy, ale także think-tanki” – powiedział wiceminister.

Wśród licznych barier, które mogą uniemożliwiać wdrażanie prac badawczo-rozwojowych tą najistotniejszą jest brak wykwalifikowanych fachowców
Źródło pixabay, licencja CC0
Dardziński zapewnił, że informacje z białej księgi, zebrane również poprzez internetową ankietę, do końca czerwca zostaną zebrane i opublikowane.

I tak w nowej ustawie – według zapowiedzi wiceministra – znajdą się rozwiązania mające m.in. odbiurokratyzować prace B+R, podnieść progi odpisów kosztów osobowych oraz wydłużyć czas tych odpisów.

Skorzystać z niej mają zarówno przedsiębiorcy, jak i uczelnie, które zdaniem wiceministra powinny dostrzegać, że „badania i ich komercjalizacja są równie istotne jak procesy dydaktyczne, które się na uczelniach odbywają”.

Natomiast rektor Uniwersytetu Śląskiego i przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich prof. Wiesław Banyś wskazał podczas panelu, że istotne w likwidowaniu barier komercjalizacji prac B+R jest poprawienie przepływu informacji między biznesem a uczelniami.

Jego zdaniem pomóc w tym ma zarówno promowanie tej współpracy, jak i stworzenie bazy, w której miałyby być udostępniane potrzeby przedsiębiorców oraz naukowców.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

image_pdfimage_print
Podziel się ze znajomymi
Skocz do formularza

Komentarze 1

  1. 1

    Slow kilka dlaczego „brakuje fachowcow” – na przykladzie moich doswiadczen…

    Po doktoracie moj promotor zaoferowal, ze „bedzie sie staral” zalatwic dla mnie etat, ale tylko jezeli bede przychodzil „pomagac” czyli pracowac za darmo na habilitacje jego protegowanego. Po 6-12 miesiacach „panszczyzny” lub „frycowego” mialbym szanse na etat asystenta z zarobkami w okolicach 2 tysiecy zlotych (brutto). Dziekuje za oferte i prosze o kontakt jezeli faktycznie bedzie jakis wolny etat. Zaden z pozostalych profesorow z tej samej dziedziny nie jest zainteresowany wspolpraca. Jeden mowi, ze „jak pan przyjdzie z milionem dofinansowania to pana zatrudnie”…

    Urzad pracy uznaje doktorat za „studia” wiec oczywiscie nie naleza mi sie nawet te ochlapy zwane „zasilkiem dla bezrobotnych”. Na moim poziomie kwalifikacji urzad nie jest w stanie zaoferowac mi zadnych ofert pracy, ani nawet stazy lub szkolen.

    95% firm nie potwierdza nawet odbioru e-maila, nie mowiac o odpisywaniu. Wiekszosc odpowiedzi do zdawkowe „nie jestesmy zainteresowani”.

    Na pierwszej rozmowie kwalfikacyjnej jasniewielmony pan prezes, ktory nie przeczytal nawet mojego CV, mowi mi zebym „nie mowil, ze cos umiem, bo on wie lepiej, ze ja nic nie umiem”, laskawie oferuje „staz i przeszkolenie” i konczy rozmowe. Dziekuje za zainteresowanie, zegnam sie, wychodze i nie ogladam za siebie.

    Na drugiej rozmowie kwalifikacyjnej po idiotycznych pisemnych testach i godzinach czekania na 15 minut rozmowy niewiele starszy ode mnie jasniewielmozny pan kierownik probuje podwazac moje kwalifikacje i wmawiac mi, ze sie nie nadaje do pracy w tak wspanialej firmie jak jego oraz ze nie jestem „prawdziwym” fachowcem, bo tacy sa tylko na Zachodzie. Dostaje od nich laskawa oferte pracy – majac wymagania zblizone do tych na Zachodzie oferuja w duzym miescie wojewodzkim zarobki ponizej sredniej wojewodzkiej, nie mowiac o sredniej dla miasta lub sredniej krajowej.

    W tym czasie prowadze juz rozmowy z firma za granica i kilka tygodni pozniej opuszczam Polske z podpisana umowa w plecaku – stanowisko naukowe w firmie biotechnologicznej, pelny etat, umowa na stale, przyzwoite zarobki, pakiet dodatkow.

    Dwa tygodnie po rozpoczeciu pracy za granica odzywa sie do mnie pewna polska firma – odpisuje, ze CV wyslalem im pol roku temu i teraz to juz ja nie jestem zainteresowany…

    10 miesięcy temu
  2. Dodaj komentarz
    (wymagany)
    (wymagany)
    (wymagany)

    Pola oznaczone znaczkiem W są obowiązkowe. Musisz wypełnić wszystkie pola wymagane, aby dodać komentarz.
    Twój adres email, który podasz nie zostanie opublikowany z Twoim komentarzem.

    W treści komentarza dozwolone są tagi XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

do góry