Rejestracja

Please leave these two fields as-is:
UWAGA: Prosimy o rozwiązanie prostego równania matematycznego!
zamknij

Zaloguj się

Zapomniałeś hasła?

Jeżeli nie pamiętasz swojego hasła, wyślemy Ci nowe - wystarczy skorzystać ze specjalnego formularza
Przypomnij mi hasło

Zarejestruj się
Napisano: 12 grudnia 2010

Liczba komentarzy: 1
Termedia kontra KIDL

W ostatnim numerze Menedżera Zdrowia pojawił się kontrowersyjny artykuł ‘Laboratoria grozy’. Autor publikacji powołując się na słowa prezesa KIDL, dr Henryka Owczarka, twierdzi że laboratoria diagnostyczne jako jedyne instytucje służby zdrowia nie podlegają kontroli jakości. Rzekomo organami uprawnionymi do kontroli jakości jest tylko konsultant wojewódzki w dziedzinie diagnostyki laboratoryjnej oraz wizytatorzy KIDL.

Myślę, że autor do końca nie wiedział o czym pisze. Zapewne istnieją laboratoria, w których nie przestrzega się pewnych zasad kontroli jakości, ale należy rozróżnić kontrolę jakości badań laboratoryjnych od kontroli personelu i  procedur. Aż trudno uwierzyć w tak ogromną ilość laboratoriów nie spełniających tak podstawowych kryteriów. Tymczasem podczas październikowego spotkania PTDL w Katowicach wiceprezes KRDL, Ewa Świątkowska, podkreśla, iż ciągle istnieją laboratoria, w których podłoża na szalkach Petriego dzieli się na kilkunastu pacjentów. Aż trudno wyobrazić sobie późniejszą identyfikację mikrobiologiczną.

Na tak poważne zarzuty odpowiada Konsultant Krajowy w Dziedzinie Diagnostyki prof. dr hab. n. med. Jan Kulpa w liście do Termedia, gdzie po raz pierwszy ukazał się artykuł.

Prof. Jan Kulpa
Jak słusznie podkreśla konsultant wszystkie laboratoria mają obowiązek prowadzenia wewnętrznej kontroli jakości badań oraz udziału w międzylaboratoryjnych programach kontroli jakości organizowanych przez Centralny Ośrodek Jakości Badań w Diagnostyce Laboratoryjnej (COBJDL) w myśl rozporządzenia MZ z dnia 23 marca 2006 r. w sprawie standardów jakości dla medycznych laboratoriów diagnostycznych i mikrobiologicznych (DZ.U.06.61.435 z późn. zm.). Kulpa nie przeczy, że wciąż funkcjonują laboratoria, w których wyniki badań budzą zastrzeżenia, jednakże ich odsetek zmniejsza się sukcesywnie.

Dodatkowo należy podkreślić, że negatywne wnioski o laboratoriach zostały wyciągnięte na podstawie 25 skontrolowanych laboratoriów NZOZ na 900 laboratoriów o tym samym statusie prawnym, które brały udział w programie COBJDL. Stanowi to zaledwie 2,7% i raczej nie jest reprezentatywnym źródłem informacji.

Nie umniejsza to jednak faktu, że brak nadzoru nad instytucją może to doprowadzić do pewnych uchybień. Tak jest w każdej dziedzinie, nie tylko w medycynie. Do tej pory wizytatorzy KIDL sprawdzali tylko laboratoria, w których zostały zgłoszone uchybienia. Ewa Świątkowska twierdzi, że najczęściej pretensje zgłaszają pacjenci.

Artykuł traktuje także surowo personel medyczny, który pozwala na autoryzację wyników przez rejestratorki medyczne. Autor twierdzi, że w wielu miejscach brak jest fachowców.

Coraz większa ilość diagnostów laboratoryjnych uzyskuje specjalizacje. Należy jednak podkreślić, że jej koszty są znaczne, co często uniemożliwia osiągnięcie specjalizacji ambitnym osobom. Dodatkowo chciałabym podkreślić, że końcowy egzamin specjalizacyjny diagnostów jest kilkukrotnie droższy od LEP, co nijak ma się do statusu finansowego obu grup medycznych.

Publikacja podkreśla także znaczne uchybienia hematologiczne, podnosząc morfologię do rangi najgorzej wykonanego badania laboratoryjnego. Rzekomo ‘odprawianie’ wyników w systemie komputerowym pogarsza ich jakość. Wiele laboratoriów korzysta z LSI, zapewniając podwójną weryfikację wyników. Poza tym jeżeli osobie zatwierdzającej wyniki wydają się nieprawdopodobne, zawsze może pójść na pracownię i zapytać operatora analizatora o daną próbkę. To, że ktoś autoryzuje wyniki nie oznacza, że przyrósł do krzesła. Oczywiście wiele zależy od samodyscypliny i wiedzy osoby zatwierdzającej wyniki. W związku z tym mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że w niektórych laboratoriach weryfikacja nie jest wykonywana sumiennie.

Wszystko zależy od nas samych. Postępujmy zatem zgodnie ze słowami Johna Debre: ’Nigdy nie podpisałbym się własnym nazwiskiem pod produktem, który nie ma w sobie tego, co jest najlepsze we mnie’.

 

Pełną treść artykułu oraz oświadczenie prof. Kulpy znajdziecie na:

http://www.termedia.pl/Czasopismo/Menedzer_Zdrowia-12/Artykul-15777

http://www.kidl.org.pl/aktual/a/TERMEDIA.pdf

Agnieszka Paszczela

image_pdfimage_print
Podziel się ze znajomymi
Skocz do formularza

Komentarze 1

  1. 1

    A oto kolejne stanowisko przedstawicieli KIDL wywołane oburzeniem wobec artykułu, który ukazał się w Menadżerze Zdrowia http://kidl.org.pl/aktyp/stanowiska/Stanowisko%20%20nr%201%20laboartoria%20grozy.pdf

  2. Dodaj komentarz
    (wymagany)
    (wymagany)
    (wymagany)

    Pola oznaczone znaczkiem W są obowiązkowe. Musisz wypełnić wszystkie pola wymagane, aby dodać komentarz.
    Twój adres email, który podasz nie zostanie opublikowany z Twoim komentarzem.

    W treści komentarza dozwolone są tagi XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

do góry