Rejestracja

Please leave these two fields as-is:
UWAGA: Prosimy o rozwiązanie prostego równania matematycznego!
zamknij

Zaloguj się

Zapomniałeś hasła?

Jeżeli nie pamiętasz swojego hasła, wyślemy Ci nowe - wystarczy skorzystać ze specjalnego formularza
Przypomnij mi hasło

Zarejestruj się
Napisano: 27 grudnia 2012

Liczba komentarzy: 0
Treść list Profesora Płaźnika do minister Kudryckiej

Nauka umiera w ciszy laboratoriów, bez gwizdów związkowców i wuwuzeli kibiców

Adam Płaźnik (prof. dr hab. n. med.) Zakład Neurochemii, Instytut Psychiatrii i Neurologii

Pani Profesor Barbara Kudrycka, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Szanowna Pani Minister!
Zbliżający się koniec roku jest dobrą okazją do podsumowania i oceny funkcjonowania nowych zasad finansowania nauki w Polsce. Na początek krótka informacja o mojej osobie. Jestem kierownikiem zakładu w instytucie resortowym podległym ministrowi Arłukowiczowi. Chociaż z wykształcenia jestem lekarzem, pracuję od początku mojej kariery naukowej w zakresie badań podstawowych – neurobiologii, niemniej jednak w kontakcie z klinicystami. Nie jestem nieudacznikiem naukowym, nie będę przytaczał swoich osiągnięć naukowych: wystarczy wpisać moje nazwisko w przeglądarkę Web of Knowledge/Science. W ciągu ostatniego roku, zespoły kierowane przeze mnie zdobyły 4 granty finansowane przez NCN. Wykształciłem ponad 15 doktorantów.
Można by powiedzieć, że na tle tzw. średniej, jestem dzieckiem szczęścia. Dlaczego więc zdecydowałem się poświęcić trochę czasu aby napisać do Pani Minister, zamiast wziąć się za jakąś sensowną robotę? Otóż główną przyczyną jest postępująca desperacja i ogólne zniechęcenie mojego środowiska do walki o utrzymanie się na powierzchni. Przyczyną jest także rozczarowanie wobec niespełnienia deklaracji Pani Minister składanych w momencie obejmowania stanowiska i wprowadzania reformy finansowania nauki (miało być lepiej i sensowniej).

Minister Kudrycka
Sytuacja w nauce przypomina obecny stan w służbie zdrowia. Tam NFZ zawiera kontrakty a Ministerstwo Zdrowia umywa ręce od odpowiedzialności za finansowanie zadań zdrowotnych. Tu, NCN i NCBiR rozdają środki na drodze konkursu (tak jak NFZ), a Ministerstwo Nauki umywa ręce od odpowiedzialności za stan nauki polskiej. Niby sytuacja jest jasna, są klarowne kryteria, tzn. lepszy (tańszy) kontrahent wygrywa i przeżywa a słabszy (naukowo) odpada. Wedle tego zamysłu strumień pieniędzy na naukę jest kierowany w coraz większym stopniu poprzez system konkursowy (grantowy), a w coraz mniejszym, poprzez dotację na działalność statutową uczelni i instytutów. Jest to pomysł logiczny i metodologicznie poprawny. Dlaczego więc nie działa w Polsce, tak jak w USA lub Anglii?
Po pierwsze Polska to nie USA z potężnym zapleczem prywatnego przemysłu inwestującego w naukę, z potężną liczbą bogatych sponsorów i darczyńców. Z rozwiniętą świadomością państwa i obywateli o potrzebie inwestowania w innowacyjne technologie i dające im impet badania podstawowe. Nakłady państwa na naukę są w Polsce żenująco niskie (około 0,45 – 0,65 proc., zależnie jak się liczy i ten procent nie zmienia się od lat), i są kilkakrotnie (w procentach PKB) niższe niż w krajach Unii Europejskiej (w Izraelu przeznacza się ponad 3 proc. PKB na naukę). Nawiasem mówiąc, MON w Polsce dostaje na swoje zabawki i gry wojenny (czy coś zagraża Polsce?), prawie 2 proc. PKB.
Aby system grantowy zaczął działać (tzn. zastępować dotację na działalność statutową), muszą być przekazywane adekwatne środki finansowe oraz cały proces powinien być rozłożony na wiele lat (do 10, w mojej opinii). Dlaczego? Dlatego, że są to zmiany wymagające podejścia ewolucyjnego. Nowy system emerytalny w Polsce będzie wprowadzany przez kilkadziesiąt lat! Tymczasem w nauce, proces reformy jest rozłożony na zaledwie kilka lat.
Tak zwany „success rate – „odsetek powodzeń” w pozyskiwaniu grantów naukowych w NCN (zespoły NZ4 i 7, konkurs SONATA), wynosi poniżej 20 proc. (ostatni konkurs – 17 proc.). To oznacza, że tylko co 5-6 wniosek grantowy zdobywa finansowanie. Jakie to ma znaczenie? Takie, że przygotowywane bardzo dużym kosztem wnioski grantowe, w swojej większości, nie mają szansy na finansowanie! Pomimo dobrej oceny merytorycznej (średni poziom wniosków w mojej specjalności, jest bardzo wysoki – mam w tej dziedzinie bardzo duże doświadczenie, byłem i jestem recenzentem KBN i NCN od wielu lat, a dopiero ostatnio świadomie zrezygnowałem z bycia recenzentem, po to aby zaprotestować i nie przyczyniać się do niszczenia polskiej nauki).
Moim zdaniem, wprowadzając system grantów naukowych, należało rozłożyć reformę na wiele lat (dać szansę na naukę nowych zasad), oraz zacząć od success rate 90 proc., a potem co roku podwyższać kryteria, poprzez zmniejszanie odsetku powodzeń, np. o 10 proc., do 50-60 proc., finalnie. Poziom kategorii naukowej powinien być ustalany przez Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych, a nie przez ALGORYTM – patrz niżej). Wielkość uzyskanych środków w ramach konkursów NCN jest niewystarczająca dla finansowania badań naukowych oraz etatów. Na przykład, średnia wysokość przyznanego finansowania w konkursie KONKURS SONATA 2 (rozstrzygnięcie: maj 2012 r.), wyniosła (NZ4 i NZ7) od 400 do 600 tys. zł. Niby dużo, ale są to środki na 3-4 lata. Na pewno nie wystarczą do otrzymania 6-8 osobowego zespołu (to jest minimum). Takie środki wystarczą (około 150 tys. zł rocznie przez 3-4 lata), tylko na odczynniki i aparaturę naukową. Realne środki pozwalające na utrzymanie infrastruktury i zatrudnienie, powinny być dwa-do trzech razy większe.
Przez wiele lat nauczono nas że zbyt wielkie nakłady planowane na wynagrodzenia mogą być podstawa dyskwalifikacji wniosku (funkcjonuje parametr oceny zasadności planu finansowego wniosku i wiem z doświadczenia, że fundusz wynagrodzeń wyższy niż 20 proc. był krytykowany jako nadmierny). Z drugiej strony, zwiększone finansowanie funduszu płac spowoduje większe koszty całkowite wniosku i tym samym zmniejszy pulę pieniędzy do podziału. Tym samym zmniejszy się odsetek powodzeń w pozyskiwaniu finansowania wniosków grantowych (suma 400 mln zł na NCN przeznaczona na badania podstawowe w 2012 roku, jest dodatkowo sukcesywne pomniejszana na różne projekty celowe wymyślane dla doraźnych potrzeb tzw. polityki naukowej MNiSzW i nie ma szans na zwiększenie tej kwoty). Reasumując: przeniesiono w mechaniczny sposób zachodnie wzory, bez odniesienia się do poziomu ekonomicznego i cywilizacyjnego naszego kraju, oraz zastosowano złe rozwiązania szczegółowe!
Zaoszczędzone na dotacjach statutowych pieniądze nie są kierowane w całości do finansowania nauki w ramach NCN. Są przeznaczane także na coraz liczniejsze tzw. projekty celowe, które, mam wrażenie, odzwierciedlają głównie siłę przebicia różnych dobrze zorganizowanych grup interesu, ewentualnie mających tzw. dojścia, niż rzeczywiste potrzeby polskiej nauki. Dodatkowo, zaoszczędzone środki są kierowane dla realizacji różnych projektów związanych z wojskowością. Projekty takie mają mało wspólnego z prawdziwą nauką, głównie służą aplikacji różnych technologii wojskowych. No i są priorytetowe.
A teraz komentarz do nowych propozycji dotyczący zmian w ocenie jednostek naukowych (a więc ich finansowaniu). Mój Instytut, zakwalifikowany w ostatnio przeprowadzonej ocenie okresowej do kategorii A (5 miejsce na 18 w grupie jednostek jednorodnych), dostaje od 2010 r. znacząco niższe, corocznie mniejsze, dotacje na działalność statutową. Z niejasnych powodów zaniechano procedurę wyłaniania jednostek A. Wysyłane do Ministerstw Nauki pisma w tej sprawie pozostają bez odpowiedzi!
Wedle najnowszych propozycji, Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych, zostanie zastąpiony przez ALGORYTM. Minister nie będzie musiał zasięgać opinii jakiegokolwiek gremium specjalistów, a jedynie, przez kliknięcie w programie komputerowym, uzyska wskaźnik, który będzie podstawą decyzji w sprawie finansowania jednostek naukowych. Spełni się urzędnicze marzenie: nie ludzie, ale program komputerowy, będzie decydował! (To nie ja, ale algorytm jest winny!).
Takie rozwiązanie nie istnieje w żadnym kraju na świecie. Jest parodią zarządzania nauką. W obecnej sytuacji, środowisko naukowe nie jest, niestety, bez winy. W niezrozumiały dla mnie sposób walczyło o relikty przeszłości, w rodzaju habilitacji (patrz wypowiedzi profesora Karola Modzelewskiego), czy belwederskich profesur, zamiast skoncentrować się na kwestiach finansowania nauki (dlatego, po części, mamy takie efekty).
Utrzymywanie habilitacji jest żenującym przeżytkiem, XIX-wiecznym anachronizmem (podobnie belwederskie profesury). Upierając się przy tym, ośmieszamy się w oczach światowej opinii. Chociaż, ostatnio, wysyp tzw. profesur uczelnianych (np. dr hab. prof. UW) skutecznie dewaluuje tytuł naukowy.
Podsumowując. Stan nauki w Polsce przypomina stan służby zdrowia, zadłużenie, brak perspektyw, obarczanie winą nieudolny zarząd (dyrekcję), a nie błędne rozwiązania systemowe. Nauka umiera w ciszy laboratoriów, bez gwizdów związkowców i wuwuzeli kibiców. W obecnej sytuacji tylko niektóre instytuty PAN są względnie prosperujące. Oszczędzone na subwencji statutowej dla uczelni i instytutów pieniądze są po części kierowane do ośrodków, które zdobyły status jednostek KNOW. Z oczywistych względów, instytuty PAN ukierunkowane na uprawianie czystej nauki, bez obciążenia dydaktyką i usługami medycznymi, wygrywają tę konkurencję. Tak więc, już niedługo, jedynymi instytucjami uprawiającymi naukę w Polsce będą nieliczne, pojedyncze zakłady, którym udało się uzyskać środki unijne (zwykle są to podwykonawcy jakiegoś zachodnio-europejskiego koordynatora) oraz zakurzone laboratoria z pasjonatami i abnegatami, negującymi potrzeby materialne.
Nauka na uczelniach i instytutach resortowych przestanie istnieć. Naturalną konsekwencją tego stanu będzie dalsze obniżanie poziomu kształcenia i wykształcenia absolwentów polskich uczelni (jakość dydaktyki jest związana wprost z poziomem naukowym, naukowiec musi śledzić najbardziej aktualne dane w swojej specjalności i w naturalny sposób jest źródłem najbardziej aktualnej wiedzy dla studentów).
Szczególnie trudna jest sytuacja instytutów resortowych (JBR), zwłaszcza tych które nie mają bliskich związków z przemysłem finansującym jego badania (np. resortu zdrowia). Tak jest z moim instytutem, który z jednej strony ma corocznie zmniejszaną dotację na działalność naukową (bez informacji o przyczynach i kryteriach), z drugiej, ma do wykonania kontrakt na usługi zdrowotne z NFZ, ze skandalicznie nisko wycenioną psychiatrią. W porównaniu do uczelni medycznych, nie mamy także dotacji dydaktycznej, pozwalającej na finansowanie pensum dydaktycznego (etatów), w uniwersytetach medycznych.
Co można by zrobić teraz, a co w dalszej kolejności, aby zapobiec nadciągającej katastrofie? Trudno o proste i skuteczne recepty. Na pewno, należałoby przejściowo zwiększyć dotację na działalność statutową, wedle kryteriów opracowanych przez Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych (tzn. obluzować zaciskającą się na szyi pętle deficytu). Następnie, należy zdefiniować długość i kryteria okresu przejściowego, związanego ze zmniejszaniem dotacji statutowych (np. o 10 proc. rocznie, do poziomu 60-70 proc. dotacji początkowej, z przeprowadzeniem po okresie 2-3 lat etapowej oceny skuteczności działania nowych zasad: tzn. audytu czy zmniejszanie dotacji zwiększyło w zadawalający sposób stopień pozyskiwania pieniędzy z grantów naukowych, czy przełożyło się na większą liczbę najlepszych publikacji naukowych?
Należałoby wprowadzić bezwzględną zasadę przekazywania wszystkich „oszczędzonych” pieniędzy z dotacji statutowej, na cele grantowe w NCN. Jedynym kryterium powinna być jakość naukowa projektu, a nie fakt przynależenia do jakichkolwiek konsorcjów naukowych, np. typu KNOW.
Niezrozumiałe jest także wyróżnianie tzw. młodych naukowców, jakiś strategicznych dziedzin nauki czy gospodarki, lub też powracających z zagranicy naukowców. Niech każdy ma takie same szanse, a decydować powinna (zwłaszcza w badaniach podstawowych) wyłącznie jakość badań (projektu) i ich innowacyjność.
Należy także docelowo dążyć do zwiększania odsetka powodzeń w konkursach, do 30-40 proc. (oczywiście, nie rezygnując z jakości). Granty naukowe, aby przejęły finansowanie etatów, a nie tylko kosztów badań, powinny być znacznie wyższe (wystarczy policzyć: 4 osoby po 3,5 tys. zł pensji na „rękę” to 5 tyś zł brutto razy 12 , co daje sumę 250 tys. zł rocznie, a więc znacznie więcej niż roczna rata przeciętnego, 3-4 letniego grantu NCN). W takiej sytuacji nie trzeba by było wyodrębniać oddzielnej puli pieniędzy dla „młodych”, na stworzenie zespołu badawczego, dla bardziej potrzebnych w gospodarce czy powracających z zagranicy. No i, naturalnie, należałoby zintensyfikować starania, aby zwiększyć nakłady na naukę, w proporcji do PKB.
Minister nie rozwiąże przy pomocy algorytmu problemu finansowania polskiej nauki. Natomiast powinien w aktywny i transparentny dla środowiska naukowego sposób szukać alternatywnych rozwiązań.
Czy jest szansa na zmianę obecnej polityki finansowania nauki, prowadzonej wedle niejasnych kryteriów? Czy przeprowadzono pogłębioną etapową analizę skutków wprowadzonej przez 2 laty reformy finansowania nauki? Co nie działa w należny sposób, a co uzyskano w zamian? Chciałbym bardzo wierzyć, że pani Minister, zarządzająca od 5 lat polską nauką, jest zdolna do pogłębionej refleksji i zmiany szkodliwych, nie sprawdzających się, rozwiązań.
Szanowna Pani Minister! Prawdę mówiąc, jestem zażenowany opisywaniem rzeczy oczywistych. Być może z wysokości swojego stanowiska widzi Pani więcej i inaczej. Być może mylę się w swoich przypuszczeniach, że zostawi Pani po sobie pustynię z oazami nielicznych instytucji naukowych finansowanych z funduszy europejskich, i że zostanie Pani przez historię uznana za likwidatora dużej części polskiej nauki.
Proszę więc o wskazanie, gdzie się mylę.
Z uszanowaniem i nadzieją na odpowiedź, Pani podwładny,

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75400,13107320,List_otwarty_znad_grobu_do_minister_nauki_Barbary.html#ixzz2GIJFrjXA

image_pdfimage_print
Podziel się ze znajomymi
Skocz do formularza

Komentarze 0

Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu, napisz coś!
  1. Dodaj komentarz
    (wymagany)
    (wymagany)
    (wymagany)

    Pola oznaczone znaczkiem W są obowiązkowe. Musisz wypełnić wszystkie pola wymagane, aby dodać komentarz.
    Twój adres email, który podasz nie zostanie opublikowany z Twoim komentarzem.

    W treści komentarza dozwolone są tagi XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

do góry