Rejestracja

Please leave these two fields as-is:
UWAGA: Prosimy o rozwiązanie prostego równania matematycznego!
zamknij

Zaloguj się

Zapomniałeś hasła?

Jeżeli nie pamiętasz swojego hasła, wyślemy Ci nowe - wystarczy skorzystać ze specjalnego formularza
Przypomnij mi hasło

Zarejestruj się
Napisano: 13 lipca 2015

Liczba komentarzy: 4
„DNA Art” – sztuka, element popkultury czy może zwykły kicz?

Dzięki nowoczesnym metodom wizualizacji w biologii i medycynie tworzymy do celów badawczych i diagnostycznych różne obrazy. Ostatnio coraz częściej wychodzą one z laboratoriów do galerii sztuki i na aukcje internetowe. „Designerskie” wnętrza wręcz wołają o ekscentryczne elementy wystroju, a trudno o bardziej niecodzienne dekoracje niż te, wykonane ze zdjęć tkanek lub … DNA.

Nie udało nam się dotrzeć do informacji, kto zapoczątkował trend obróbki graficznej i sprzedaży zdjęć żeli agarozowych i poliakrylamidowych, przypuszczam jednak że inspiracją mogła być któraś z okładek Science lub Nature. Na pewno jednak pierwszą firmą, która wylansowała „DNA art” było DNA11.  Zajęli się oni fingerprintingiem STR, techniką używaną w kryminalistyce do genotypowania. Na podstawie otrzymanych od klienta wymazów z policzka DNA11 prowadzi genotypowanie. Po rozdziale elektroforetycznym obraz jest poddawany obróbce (zmiana kolorów, wyostrzenie) i przesyłany klientowi w wybranym formacie – jako małe zdjęcie w ramce, lub jako obraz do powieszenia na ścianie. Cena takiego „dzieła sztuki” zakupionego za granicą to bagatela od 300 do nawet 1500 dolarów (!).

W temacie „sztuki DNA” warto wspomnieć jeszcze o rękodziele z motywami DNA, które rozkwita np. w serwisie etsy. Koszulki, broszki, kolczyki, a nawet szaliki ze wzorem podwójnej helisy mają swoich amatorów!

Co sądzicie o obrazach DNA jako o pomyśle na aranżację wnętrza? Czy warto wydawać grube pieniądze, by pochwalić się przed znajomymi, że nasze DNA wisi na ścianie? A może jest to ciekawy, nietuzinkowy pomysł na prezent? Jesteśmy ciekawi waszych opinii!

image_pdfimage_print
Podziel się ze znajomymi
Skocz do formularza

Komentarze 4

  1. 1

    Jako osoba spędzająca dużo czasu w laboratorium, uważam że patrzenie na żele po pracy to już przesada 😛
    Aczkolwiek dla ludzi którzy nie maja z tym styczności na co dzień może to być ciekawy pomysł na aranżację wnętrza 🙂

    4 lata temu
  2. 2

    Mi się żele na ścianie podobają, ale na pewno nie będę za nie płacić takich pieniędzy 🙂

    Jeśli kiedyś będę miała wenę, wyprodukuję sobie takie samodzielnie- mam surowce, mam też własne, wyizolowane DNA 🙂

  3. 3

    Wygląda na to, że mogę sprzedać wyniki swoich doświadczeń, nawet tych niezbyt udanych, jako dzieła sztuki 🙂

    4 lata temu profil
  4. 4

    To fajny biznes jest. W Polsce też już są firmy które zajmują się tego typu sztuką.
    Np. Magia DNA czy Biocrystal.
    Absolutnie nie nazwałbym tego kiczem! Więcej, gdybym miał wolne niepotrzebne 1300 zł z chęcią zakupiłbym sobie np kryształ z odpowiednio spreparowanym DNA.
    Polecam wywiad z prezeską Biocystal:
    http://goo.gl/LKwlt

    4 lata temu
  5. Dodaj komentarz
    (wymagany)
    (wymagany)
    (wymagany)

    Pola oznaczone znaczkiem W są obowiązkowe. Musisz wypełnić wszystkie pola wymagane, aby dodać komentarz.
    Twój adres email, który podasz nie zostanie opublikowany z Twoim komentarzem.

    W treści komentarza dozwolone są tagi XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

do góry