Rejestracja

Please leave these two fields as-is:
UWAGA: Prosimy o rozwiązanie prostego równania matematycznego!
zamknij

Zaloguj się

Zapomniałeś hasła?

Jeżeli nie pamiętasz swojego hasła, wyślemy Ci nowe - wystarczy skorzystać ze specjalnego formularza
Przypomnij mi hasło

Zarejestruj się
Napisano: 09 lutego 2011

Liczba komentarzy: 1
GMO – Naukowi.pl kontra TVN

Dziennikarze naukowi zrzeszeni w stowarzyszeniu Naukowi.pl protestują przeciwko nominacji do nagrody Grand Press 2010 materiału TVN o GMO.

Dziennikarze TVN nie posiadają rzetelnej wiedzy o GMO.
Szkoda, że Kapituła nagrody Grand Press dała się nabrać na pseudonaukowy bełkot
Protest dziennikarzy naukowych wywołała  nominacja do przyznawanej przez miesięcznik Press prestiżowej nagrody Grand Press  filmu pt.  „Obcy gen” autorstwa Grzegorza Kuczka z „Uwagi!” TVN, który został nominowany w kategorii Dziennikarstwo specjalistyczne.

Członkowie Polskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Naukowych „Naukowi.pl”  wystosowali do organizatorów konkursu a konkursu Grand Press list protestacyjny.

LIST OTWARTY W SPRAWIE NOMINACJI DO NAGRODY GRAND PRESS 2010 MATERIAŁU TELEWIZYJNEGO PT. „OBCY GEN”


Ze zdziwieniem przyjęliśmy decyzję jury konkursu Grand Press 2010 o nominowaniu do nagrody w kategorii „Dziennikarstwo specjalistyczne” materiału telewizyjnego „Obcy gen” autorstwa red. Grzegorza Kuczka („Uwaga!” TVN), poświęconego problemowi genetycznie modyfikowanych organizmów (GMO). Wprawdzie nagrodę tę zdobył artykuł prasowy Artura Włodarskiego („Gazeta Wyborcza”), to jednak sama nominacja w tak prestiżowym konkursie jest znaczącą nobilitacją. Poza tym nagrodzone i nominowane materiały (przynajmniej tak to się odbywało do tej pory) zamieszczone zostają w specjalnej publikacji zatytułowanej „Hity Dziennikarskie”, która, jak można przypuszczać, ma m.in. stanowić wzorzec dla młodych adeptów naszego zawodu.

Otóż wbrew uzasadnieniu jury konkursu Grand Press 2010, w którym czytamy, że materiał red. Kuczka „wnikliwie analizuje skutki prowadzenia upraw żywności modyfikowanej, ujawnia niebezpieczeństwa toksycznych środków chemicznych oraz lobbing firm biotechnologicznych promujących GMO”, w rzeczywistości stanowi on rażący przykład nieobiektywności, braku profesjonalizmu i pogoni za sensacją. W sytuacji, gdy w środowisku dziennikarskim coraz częściej mówi się o szkodliwej „tabloidyzacji” polskich mediów, promowanie materiału telewizyjnego będącego doskonałym przykładem występowania tego zjawiska jest szczególnie niepokojące i musi budzić sprzeciw.
Nie jesteśmy bezkrytyczni wobec GMO i uważamy, że należy dyskutować zarówno o związanych z tym korzyściach, jak i zagrożeniach. Ale nie można tego robić w sposób wręcz urągający zasadom rzetelnego dziennikarstwa. Zgadzamy się również, że ostateczna decyzja – jeść czy nie jeść GMO – należy do konsumentów. Jednak konsumentów jak najlepiej poinformowanych a nie straszonych jednostronnymi i nieraz fałszywymi bądź demagogicznymi argumentami. Tymczasem red. Kuczek postanowił za wszelką cenę swoich widzów przerazić – bo, niestety, emocje, a nie racjonalne debaty, to dziś dla telewizji chodliwy towar.

Dlatego Polskie Stowarzyszenie Dziennikarzy Naukowych „Naukowi.pl” domaga się opublikowania na stronie internetowej www.grandpress.pl informacji o powyższym liście protestacyjnym i umieszczenia do niego linka (odsyłającego do strony internetowej www.naukowi.pl). Domagamy się również, by zrezygnować z umieszczania na płycie CD, będącej dodatkiem do wydawnictwa „Hity Dziennikarskie 2010”, materiału „Obcy gen” autorstwa red. Kuczka.

Polskie Stowarzyszenie Dziennikarzy Naukowych „Naukowi.pl” istnieje od 2007 r. i liczy 51 członków, reprezentujących niemal wszystkie najważniejsze polskie media.

UZASADNIENIE:
Lista najważniejszych zarzutów wobec materiału red. G. Kuczka:
1) W początkowej części swojego materiału G. Kuczek wypowiada następujące zdanie: „Choć żywność genetycznie zmodyfikowana trafia na nasze stoły od dawna, to niewiele o niej wiedziałem. Gdy zacząłem czytać o roślinach z genami bakterii powstających w laboratoriach biotechnologicznych, byłem przerażony. Czy takie mutanty są dla nas bezpieczne?”. Pytanie o bezpieczeństwo jest jak najbardziej zasadne, skoro red. Kuczek o GMO wiedział niewiele. Dlaczego jednak nie próbuje tej wiedzy poszerzyć i wyjaśnić telewidzom, na czym owe modyfikacje genetyczne polegają, po co przeszczepia się roślinom gen bakterii, czy takie geny i ich białkowe produkty są niebezpieczne dla zdrowia człowieka i zwierząt, jaki mógłby być szkodliwy mechanizm ich działania?
Red. Kuczek nie zadaje również pytania, dlaczego inne „mutanty” obecne od bardzo dawna na naszych stołach, jak choćby nektarynki czy pszenżyto, miałyby być bezpieczniejsze i tak bardzo go nie przerażają?
Należy również zwrócić uwagę, że używanie przez red. Kuczka określenia „mutanty” w odniesieniu do GMO jest całkowicie błędne. Mutacje to przypadkowe zmiany w materiale genetycznym (mutanty są ich nosicielami), do których dochodzi na skutek działania czynników fizycznych lub chemicznych (np. promieniowania jonizującego).

2) W tej samej, początkowej części materiału red. Kuczek informuje telewidzów, iż usiłował namówić na rozmowę przed kamerą kilkunastu naukowców (co znamienne, niewymienionych z nazwiska). Podobno żaden się nie zgodził a na dodatek dziennikarz TVN „odniósł wrażenie, iż każda z tych osób czegoś się obawiała”. Czego konkretnie, można się jedynie domyślać z kontekstu…
U każdego dziennikarza zajmującego się tematyką GMO takie stwierdzenia mogą wzbudzić jedynie powątpiewanie w warsztat zawodowy ich autora. Specjalistów wypowiadających się w mediach na temat organizmów transgenicznych jest bowiem wielu. Problem w tym, że trudniej jest znaleźć utytułowanych naukowców znających się na problematyce GMO, którzy byliby zdecydowanymi przeciwnikami organizmów transgenicznych. Można więc podejrzewać, że uspokajające, a co gorsza dowodzące bezpieczeństwa GMO wypowiedzi takich autorytetów, jak np. prof. Piotr Węgleński (biolog, genetyk, były rektor Uniwersytetu Warszawskiego), prof. Magdalena Fikus (genetyk, wybitny popularyzator nauki, współtwórca Festiwalu Nauki w Warszawie), prof. Piotr Stępień (znany biolog i genetyk molekularny z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN oraz Uniwersytetu Warszawskiego), prof. Ewa Bartnik (genetyk, IBiB PAN oraz UW, wiceprzewodnicząca Komisji ds. GMO przy Ministerstwie Środowiska) czy dr Lucjan Szponar (specjalista w zakresie bezpieczeństwa żywności i żywienia z Instytutu Żywności i Żywienia, członek Komisji ds. GMO) zaburzyłyby narrację „strachu i zagrożenia” przyjętą przez twórców materiału „Obcy gen”. I zapewne dlatego się w nim nie znalazły.
Dziwi również, że red. Kuczek nie zainteresował się np. stanowiskiem Papieskiej Akademii Nauk, która poparła GMO. A jest to instytucja skupiająca najwybitniejsze autorytety naukowe o nieposzlakowanej opinii i jednocześnie bardzo odmiennych światopoglądach (zarówno osoby wierzące, jak i ateistów).
W całym materiale wyemitowanym przez TVN o pozytywnych stronach GMO wypowiadają się tylko 4 osoby (dwóch lobbystów firm biotechnologicznych oraz sprzedawca środków ochrony roślin i rolnik wysiewający kukurydzę GMO). Dziennikarz oddaje za to chętnie i często głos trojgu uczonych, będących zdeklarowanymi przeciwnikami GMO oraz przedstawicielom organizacji zwalczających rośliny transgeniczne. W roli komentatorów wypowiadających się na temat bezpieczeństwa GMO występuje również bliżej nieznana matka z dzieckiem przechadzająca się po supermarkecie oraz kucharz.

3) Dziennikarz nie zadał sobie żadnego trudu, by zweryfikować negatywne opinie o GMO wygłaszane przez ową trójkę naukowców. Np. twierdzenia, że genetycznie modyfikowana żywność wywołuje bezpłodność. Tymczasem w świetle wyników badań opublikowanych w renomowanych czasopismach naukowych jest to informacja zwyczajnie nieprawdziwa. Co więcej, do tej pory nie udokumentowano ani jednego przypadku szkodliwego działania roślin transgenicznych na zdrowie człowieka i innych ssaków.
Badania dowodzą również, że rośliny transgeniczne nie powodują większych szkód dla środowiska naturalnego niż tradycyjne uprawy (a według ogłoszonego w 2010 r. raportu pt. „The Impact of Genetically Engineered Crops on Farm Sustainability in the United States”, autorstwa prestiżowej Narodowej Akademii Nauk USA, rośliny transgeniczne oferują istotne przewagi nad tradycyjnymi, zarówno gdy chodzi o czynniki ekonomiczne, jak i środowiskowe).
Dziennikarz TVN zadał sobie za to trud podróży do Francji, aby wysłuchać negatywnych opinii prof. Gillesa-Erica Séralini na temat dopuszczenia przez Komisję Europejską do sprzedaży na terenie Unii Europejskiej nasion transgenicznej kukurydzy MON 810 odpornej na szkodniki (larwy owada omacnicy prosowianki). Dlaczego red. Kuczce nie starczyło zapału, by zweryfikować te informacje w Europejskim Urzędzie ds. Bezpieczeństwa Żywności, który zarekomendował dopuszczenie kukurydzy MON 810 m.in. na podstawie badań dotyczących jej biobezpieczeństwa, na które wydano miliony euro?
Dlaczego red. Kuczek nie zainteresował się też dokumentem, który w 2007 r. opublikował Komitet Ochrony Roślin Polskiej Akademii Nauk, rekomendujący dopuszczenie w Polsce upraw kukurydzy MON 810, jako odmiany korzystnej dla rolnictwa i środowiska naturalnego?

4) W materiale red. Kuczka występuje rolnik uprawiający w Polsce (na razie nie zabraniają tego przepisy) kukurydzę MON 810. Dziennikarz TVN w ogóle nie próbuje dowiedzieć się, dlaczego ów rolnik zdecydował się na taki krok. Najwyraźniej nie interesuje go fakt, iż uprawy kukurydzy atakuje omacnica prosowianka i roczne straty z tego powodu liczone są w dziesiątkach milionów złotych. Walka z tym owadem za pomocą środków chemicznych okazuje się nieefektywna i uciążliwa dla środowiska. Ponadto na osłabionych z powodu ataku szkodnika roślinach rozwijają się grzyby, które produkują niebezpieczne (m.in. rakotwórcze) substancje, tzw. mykotoksyny. Z ich powodu rolnicy mają problemy ze sprzedażą nasion kukurydzy. Tymczasem odmiana MON 810 jest w 100 proc. odporna na szkodnika.

5) W materiale TVN występuje Percy Schmeiser, kanadyjski rolnik przedstawiający się jako ofiara koncernu Monasanto i jego transgenicznego rzepaku. Tu również zabrakło jakiejkolwiek weryfikacji twierdzeń pana Schmeisera, który został skazany wyrokiem niezawisłych sądów kanadyjskich za naruszenie praw patentowych firmy Monsanto.

6) Red. Kuczek wykrył, że firma Monsanto w nieuprawniony sposób podawała na etykiecie herbicydu Roundup, iż jest on biodegradowalny. To niewątpliwie pozytywny fragment i sukces materiału TVN. Jednak fałszywie sugeruje on, że uprawianie roślin transgenicznych jest nierozerwalnie związane z używaniem tego właśnie herbicydu. Na Roundup odporne są bowiem tylko niektóre odmiany roślin transgenicznych firmy Monsanto. Dziennikarz TVN nie zweryfikował również informacji na temat szkodliwości tego preparatu dla zdrowia ludzi i bezkrytycznie przytoczył opinię jednego tylko naukowca.

7) Red. Kuczek konsekwentnie wrzuca do jednego worka GMO, środki chwasto- i owadobójcze oraz wszelką szkodliwą chemię związaną z produkcją żywności, tworząc wrażenie, że są one ze sobą ściśle powiązane. Trudno nie ocenić tego jako manipulacji. Bardzo szkoda, że dziennikarz TVN nie spróbował rzetelnie potraktować problemu chemizacji rolnictwa i przemysłu spożywczego. Ale wówczas mogłoby się okazać, że dzięki zastosowaniu GMO spada zużycie środków chemicznych w rolnictwie (herbicydy i pestycydy), co przeczyłoby założonej w programie tezie.

8) Całkowitym wprowadzaniem w błąd widzów jest także próba łączenia GMO z chorobą pszczół nękającą od kilku lat pasieki m.in. w Polsce. Podłoże tego zjawiska do tej pory nie zostało dobrze poznane. Tu jednak dziennikarz nawet nie próbował znaleźć „eksperta”, który potwierdziłby tezę o zatruwaniu pszczół przez rośliny transgeniczne lub herbicydy. Dlatego w tej roli musiał wystąpić nikomu nieznany pszczelarz, głoszący jedynie, że na jego oko „w przyrodzie dzieje się coś złego i cywilizacja poszła za daleko”.

9) Red. Kuczek nie próbuje sprawdzić, poprzez rozmowy z ekspertami, czy wprowadzenie GMO mogłoby przynieść korzyści polskiemu rolnictwu czy też straty – tu aż prosiłoby się m.in. o rozmowę z prof. Andrzejem Aniołem z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin, członkiem Komitetu ds. GMO przy Ministerstwie Środowiska i współautorem raportu oceniającego ewentualne skutki wpuszczenia do Polski upraw GMO. Dziennikarz TVN nie podjął również próby rzetelnej odpowiedzi na pytanie, czy rolnictwo ekologiczne nie mogłoby współistnieć z biotechnologicznym.

10) Red. Kuczek nie zastanawia się również, czy budząca jak najbardziej uzasadnione obawy dominacja na światowym rynku zaledwie kilku koncernów biotechnologicznych, np. Monsanto, nie jest m.in. rezultatem irracjonalnego strachu, który zapanował na naszym kontynencie w związku z GMO i znacznie spowolnił lub wręcz zahamował prace europejskich naukowców nad transgenicznymi organizmami.

W imieniu członków
Polskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Naukowych „Naukowi.pl”:

Sławomir Zagórski
prezes zarządu

Źródło: Press.pl

image_pdfimage_print
Podziel się ze znajomymi
Skocz do formularza

Komentarze 1

  1. 1

    – Czy jadł pan jakieś geny dzisiaj?
    – Ja? Proszę mnie nie obrażać, ja się zdrowo odżywiam
    Społeczeństwo chyba wymaga „doedukowania” w tej sprawie…
    Smutne, że zastrasza się ludzi, zamiast wziąć i im wszystko rzetelnie wytłumaczyć.

    7 lat temu
  2. Dodaj komentarz
    (wymagany)
    (wymagany)
    (wymagany)

    Pola oznaczone znaczkiem W są obowiązkowe. Musisz wypełnić wszystkie pola wymagane, aby dodać komentarz.
    Twój adres email, który podasz nie zostanie opublikowany z Twoim komentarzem.

    W treści komentarza dozwolone są tagi XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

do góry