Rejestracja

Please leave these two fields as-is:
UWAGA: Prosimy o rozwiązanie prostego równania matematycznego!
zamknij

Zaloguj się

Zapomniałeś hasła?

Jeżeli nie pamiętasz swojego hasła, wyślemy Ci nowe - wystarczy skorzystać ze specjalnego formularza
Przypomnij mi hasło

Zarejestruj się
Napisano: 23 grudnia 2011

Liczba komentarzy: 3
Świąteczne porządki

Wszyscy piszą dziś o humanitarnym traktowaniu karpi czy nielegalnej wycince choinek, a mnie fascynuje coś znacznie bardziej przyziemnego; najbardziej biotechnologiczne ze wszystkich świątecznych zajęć: sprzątanie.

Każda szanująca się pani domu chce, aby jej rodzina i goście spędzili Święta w wysprzątanym domu, przepełnionym atmosferą wyjątkowości i… chemicznych oparów. Sterylizacja, dezynfekcja i aseptyka, pojęcia tak dobrze znane nam z sal laboratoryjnych, w czasie Świąt królują w naszych domach.

Jak wygląda dziś mój pokój? Zapewne tak samo jak wiele innych. W oknie wiszą świeżo wyługowane, jeszcze kilka dni temu wilgotne firanki, wszystkie szafki przetarto płynem „zachowującym blask drewna i zapobiegającym ponownemu osiadaniu kurzu”, podłogę wypastowano na wysoki połysk. Zapomniałabym o oknach, przecież nie sposób w pełni przeżyć świąt, jeśli nie umyło się ich płynem „niezostawiającym smug”. Podobnie potraktowana została reszta mieszkania. Oczywiście oprócz łazienki. Dopiero tu zaczęły się popisy środków czyszczących. Inny płyn do zacieków w kabinie prysznicowej, inny do kafelków na ścianach, jeszcze inny do kamienia na baterii, a wszystko to, podane w jakże wygodnej formie butelek ze spryskiwaczem lub sprayów pod ciśnieniem tak, by pochylając się nad podłogą, wanną, doszukując się zacieków w oknach, lepiej wdychało się chlor, amoniak czy inne, jak je producenci mają w zwyczaju określać „niejonowe środki powierzchniowo czynne”. Takim środkiem jest nawet szare mydło, ale kto by zwykłym mydłem pucował cały dom? Dokładnego składu wszystkich czyszczących specyfików można się jedynie domyślać — na przykład po zapachu.

Dla dopełnienia całości, po wielkich porządkach pani domu serwuje sobie ogólny peeling, by stary naskórek nie przeszkadzał w pełnieniu dalszych świątecznych obowiązków; w celach regeneracyjnych stosuje zaś okłady, maski i kremy. Po tym wszystkim, co wchłonęły jej płuca, a także dłonie (przecież rękawiczki nosi się w labie, a nie w domu!) odpowiednia dawka parabenów należy się sfatygowanej skórze, by już w pełni mogła cieszyć się świąteczną atmosferą.

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć radosnych, chemicznych Świąt. Może jeszcze tylko toksycznego Nowego Roku. Przecież zabawa sylwestrowa wymaga odpowiedniej oprawy.

Marta Danch

Świąteczne porządki nie należą do najzdrowszych zajęć
image_pdfimage_print
Podziel się ze znajomymi
Skocz do formularza

Komentarze 3

  1. 1

    Osobiście nie wiem jaki był cel tego felietonu. Miało być zabawnie? Może naukowo? A może miało nieść jakieś przesłanie? Jeśli tak to z żalem stwierdzam, że nie wyszło.
    Tekst jest mdły i nieciekawy. Niby jest wstęp, który do czegoś prowadzi jednak jest to ślepy zaułek. Nagle całość się kończy właściwie bez puenty i tyle mamy z czytania. Pojawia się parę wzmianek chemicznych, ale nie widzę tu biotechnologii. Sprzątanie to bardziej chemia niż biotechnologia, ponieważ podstawowe czynności sterylizacji przeprowadza się w każdym laboratorium, nie tylko biotechnologicznym. Więc tym samym cały zamysł felietonu jest chybiony.
    Pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że kolejne teksty będą na wyższym poziomie.
    Wesołych Świąt.

    6 lat temu
  2. 2

    Jak spojrzeć jeszcze na to co będzie stało na stole, i jakie składniki zawierają poszczególne dania to święta są zdecydowanie chemiczne. na każdym kroku.

    6 lat temu profil
  3. 3

    Nie mogę się zgodzić z krytycznymi uwagami na temat felietonu. Przede wszystkim z próbą bardzo sztywnego oddzielenia biotechnologii od innych dziedzin nauki, tu akurat od chemii. A bez chemii nie byłoby biotechnologii. Zresztą nie można ustalić sztywnej granicy już między tak podstawowymi dziedzinami nauki jak biologia, chemia, fizyka i matematyka. To tym bardziej nie da się to zrobić w przypadku biotechnologii, która jest „zlepkiem różnych metod i wiedzy z tych wyżej wymienionych. Sprzątanie to chemia. Tak jest i tu jest to na co zwraca uwagę autorka felietonu, a nie koniecznie przeciętny Kowalski, który do Doliny Biotechnologicznej również może zajrzeć. Gdy do laboratorium kupuje się odczynniki chemiczne, czy zestawy zawierające różne związki chemiczne to ze względu na wymogi BHP dostaje się kartę charakterystyki, zawierającą opis szkodliwości danego preparatu. Gdy idziemy do sklepu ze środkami czyszczącymi nikt takiej karty klientowi nie wręcza przy zakupie środków czyszczących, choć można się spodziewać, że będą stosowane w pomieszczeniach, gdzie wentylacja jest gorsza niż w laboratorium, a czas przebywania ludzi dłuższy. A więc i ich szkodliwość może być większa, nawet przy sporo niższym stężeniu. Ze środków chemicznych przy sprzątaniu korzysta się od bardzo dawna i będzie się korzystać dalej. Dobrze, aby ich użytkownicy mieli świadomość, że cudowny środek do czyszczenia toalety nie jest jakimś wynalazkiem z kosmosu, tylko zawiera substancje znane od lat. Oczywiście taki środek trudniej będzie zareklamować, bo klient wiedzący czego się może spodziewać nie da się nabrać na cudowne środki z nową formułą i siła wodospadu. Ale to już zmartwienie specjalistów od reklamy. Oni i tak coś wymyślą.

    6 lat temu profil
  4. Dodaj komentarz
    (wymagany)
    (wymagany)
    (wymagany)

    Pola oznaczone znaczkiem W są obowiązkowe. Musisz wypełnić wszystkie pola wymagane, aby dodać komentarz.
    Twój adres email, który podasz nie zostanie opublikowany z Twoim komentarzem.

    W treści komentarza dozwolone są tagi XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

do góry