Rejestracja

Please leave these two fields as-is:
UWAGA: Prosimy o rozwiązanie prostego równania matematycznego!
zamknij

Zaloguj się

Zapomniałeś hasła?

Jeżeli nie pamiętasz swojego hasła, wyślemy Ci nowe - wystarczy skorzystać ze specjalnego formularza
Przypomnij mi hasło

Zarejestruj się
Napisano: 04 stycznia 2012

Liczba komentarzy: 0
Czy na polskim biobiznesie można zarobić?

Prezentujemy nasz wywiad z Rolandem Kozlowskim, założycielem firmy Life Science Biznes Consulting, pomysłodawcą i organizatorem First Central European Life Science Investment Conference.

Redakcja: Kim jest Roland Kozlowski?

Roland Kozlowski: Może zacznę od tego, że opowiem co robiłem w Anglii i dlaczego jestem w Polsce. Z pochodzenia jestem Polakiem — rodzice są Polakami, przyjechali do Anglii po II Wojnie Światowej. Urodziłem się w Japonii, gdzie wtedy pracował mój ojciec, a po trzech miesiącach wróciliśmy do Anglii, gdzie też chodziłem do szkoły i studiowałem. Pierwszy dyplom BSc uzyskałem na Uniwersytecie w Bath, potem pracowałem jakiś czas dla Roche w Szwajcarii, a potem zrobiłem doktorat z farmakologii w Cambridge. Po doktoracie pracowałem naukowo w Oksfordzie. Miałem tam swoje laboratorium, zespół badawczy, pisałem artykuły naukowe i wnioski grantowe. Z zawsze byłem zainteresowany tzw. Applied Science w biotechnologii. W tym czasie, około 18 lat temu, zacząłem współpracować ściśle z firmami farmaceutycznymi. Tak było w przypadku kiedy udało mi się zdobyć kontrakt dla prężnie rozwijającej się firmy Oxford Molecular z którą współpracowałem i Uniwersytetu w Oxfordzie — podpisano wtedy umowę z japońską firmą farmaceutyczną Yamanouchi. To był mój pierwszy sukces w branży. Następnie około 1997 roku postanowiłem założyć spółkę Sense Proteomic po uzyskaniu środków z  Venture Capital. Prowadziłem i rozwijałem tę spółkę przez ok 4 lata. Po tym jak spółka wyprodukowała pierwszą na świecie mikromacierz białkową, sprzedałem firmę. Rozpoczęliśmy tworzenie tej spółki kompletnie od zera, nie mieliśmy nic — kiedy sprzedawaliśmy spółkę miała ona na koncie 12 patentów. Taka sytuacja nie jest możliwa obecnie — świat się zmienił.

Redakcja: Dlaczego odnoszący sukcesy, publikujący i patentujący naukowiec porzucił wszystko i zajął się consultingiem?

Roland Kozlowski: To jeszcze nie wszystko co zrobiłem w Wielkiej Brytanii. Od 1999 roku byłem  związany z uniwersytetem w Bristolu. Pracowałem naukowo jednak dużo mniej niż w Oksfordzie. Stawałem się bardziej binesmenem niż naukowcem.

Kiedy sprzedałem Sense Proteomic, stworzyłem Lectusa, kolejna spółkę. Pracowałem tam około 7 lat, rozwijając firmę. W tym roku sprzedałem majątek tej spółki UCB (to globalna firma farmaceutyczna — komunikat w tej sprawie został ogłoszony 22 listopada).

W zeszłym roku Lectus próbował zadebiutować na New Connect — mieliśmy nadzieję pozyskać w ten sposób 40 milionów złotych, żeby rozpocząć badania kliniczne — ale nie udało nam się pozyskać wystarczających środków. A nie można robić badań klinicznych połowicznie — albo się je robi, albo nie. Przy okazji próby debiutu na New Connect poznałem w Polsce wiele interesujących osób: naukowców, biznesmenów, bankierów. Te kontakty były dla mnie niezwykle interesującym doświadczeniem.

Redakcja: Dlaczego Pan przyjechał do Polski i wybrał Kraków na siedzibę swojej firmy?

Roland Kozlowski:

Około 6 lat temu przyjechałem na Weekend Break do Krakowa, bardzo mi się tu wtedy spodobało. Pomyślałem sobie wtedy — ja jestem Polakiem, warto przypomnieć sobie tę kulturę, przypomnieć jak rozmawia się po polsku. Polska mnie przyciągała. Stąd coraz częściej przyjeżdżałem do Polski, bywałem częściej w Krakowie… Zacząłem z mamą rozmawiać po polsku. Dzięki temu odnajdywałem moje korzenie i coraz bardziej interesowałem się polską kulturą.

Więc kiedy pytacie dlaczego wszystko rzuciłem, to mogę powiedzieć — niczego nie porzuciłem — to jest ewolucja. Będę budował na tym, co robiłem dotychczas. Ja w tej branży przepracowałem 18 lat. Mam kontakty na całym świecie, więc postanowiłem zamienić intensywną pracę w spółce i zająć się wieloma projektami — pretekstem do tej zmiany było właśnie to, że zainteresowałem się polska kulturą, że chciałem mieszkać w Krakowie. Chciałem rozwijać swoją znajomość języka polskiego….

Widziałem wyraźnie, że branża biotechnologii w Polsce się rozwija. Uznałem, że jest to świetna okazja, żeby właśnie tutaj rozpocząć następny etap mojej kariery. Dlatego po sprzedaniu Lectusa rozkręcam nowy biznes tutaj. Nowy rynek, rozwijająca się branża. To duże wyzwanie.

Redakcja: Ile osób pracuje w Pana firmie, kim oni są?

Roland Kozlowski: Firma nie zatrudnia osób na etacie, ale posiada dużą sieć współpracowników na całym świecie. Na razie spółka jest nawczesnym etapie rozwoju i nie ma potrzeby zatrudniać ludzi do jej obsługi — jednak już niedługo planuję zatrudnić kilka osób.

Redakcja: Czym dokładnie zajmuje się Pana spółka?

Roland Kozlowski: Spółka wykonuje tzw. Due diligence dla inwestorów, opracowuje strategie dla Centrów Transferu Technologii, doradza w zakresie komercjalizacji badań, przyciąga kapitał zagraniczny i pozyskuje inwestorów dla polskich firm z biobiznesu. Doradzamy polskim i zagranicznym firmom w szerokim zakresie.

Redakcja: Dla kogo pracujecie?

Roland Kozlowski: Jestem związany poufnością i nie mogę ujawniać wszystkich firm dla których pracuję. Mogę powiedzieć ze współpracuję  z Uniwersytetem Jagiellońskim w Krakowie i z BTM Mazowsze, która to firma współpracuje z trzema uniwersytetami oraz wieloma instytucjami badawczo-rozwojowymi w Warszawie. Obecnie jedna firm dla których pracuję — firma zagraniczna, poszukuje w Polsce partnerów do współpracy w zakresie rozwoju leków, szczególnie w dziedzinie chorób zakaźnych — zapraszam osoby chętne do nawiązania współpracy z moim kontrahentem, do kontaktu ze mną.

Redakcja: Jak przyjmują Pana Polacy?

Roland Kozlowski: Generalnie dobrze nie rozumieją dlaczego tutaj jestem, co tutaj robię. To jest ściśle związane z ich doświadczeniem. Polacy, którzy nie pracowali za granicą nie są przekonani do sensu moich działań. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku osób, które pracowały za granicą — dla nich jest rzeczą oczywistą dlaczego tu jestem, dlaczego chcę tutaj pracować. Jest dla nich oczywiste dlaczego to, co robi Life Science Business Consulting, jest tak ważne żeby naukowcy, którzy maja pomysły odnieśli sukces komercjalizując swoje dokonania, żeby inwestorzy mogli podejmować uzasadnione i trafne decyzje.

Redakcja: Jak długo jest Pan w Polsce i co udało się Panu w tym czasie osiągnąć?

Roland Kozlowski: Mieszkam w Polsce dopiero od kwietnia 2011, wcześniej tylko do Polski przyjeżdżałem. Przez ostatnie 6 miesięcy żyję bardzo intensywnie, dużo podróżuję, szukam nowych klientów. Właśnie zakończyła się konferencja First Central European Life Science Investment Conference, którą organizowałem. Tuż po jej zakończeniu otrzymałem od uczestników wiele e-maili z podziękowaniami. Pisali, że dziękują za możliwość udziału w konferencji, że to było dla nich bardzo interesujące spotkanie, dużo się nauczyli. W przyszłym roku odbędzie się więc kolejna, druga edycja tej konferencji.

Redakcja: Co zrobić, żeby przyciągnąć większą liczbę uczestników?

Roland Kozlowski: Ja nie chcę ich większej liczby! Chodzi o jakość. Mnie interesują osoby zarządzające firmami — dla mnie jest ważniejsze, że na konferencji pojawia się 20 osób, które mają realny wpływ na rynek, niż 200 czy 300 osób które takiego wpływu nie mają. Dzięki temu ta konferencja może oferować najwyższą jakość. A więc nie jest to kwestia liczby uczestników.

Redakcja: Proszę opowiedzieć o konferencji.

Roland Kozlowski: Konferencja jest na pewno dużym sukcesem. Jej celem było zapoznanie przedstawicieli biobiznesu z naszego regionu Europy z tym co się obecnie dzieje na światowych rynkach. Staraliśmy się pokazać co jest istotne żeby rozwijać z sukcesem biznes na rynkach międzynarodowych, żeby w tych realiach stworzyć dobrą i mocną firmę. Pokazaliśmy błędy, które zostały popełnione w tej kwestii na bardziej doświadczonych zachodnioeuropejskich i amerykańskich rynkach. Tam zrobiono wiele błędów. A posiadając na ten temat konkretną wiedzę, można tych błędów uniknąć. Dzięki temu można iść szybciej do przodu, szybciej rozwijać swoja firmę na rynkach międzynarodowych.

Redakcja: Jakie ma Pan plany na przyszłość?

Roland Kozlowski: Oczywiście druga edycja konferencji. Poza tym będę kontynuował w Polsce moja działalność współpracując z uczelniami, centrami transferu technologii, będę pomagał firmom z branży Life Science rozwijać się, pomagać im w opracowaniu optymalnej strategii rozwoju. Chcę współpracować z inwestorami, pomagać im w tworzeniu dobrych, prężnie działających firm.

Redakcja: Czy w tej chwili, w czasie kryzysu, można na tym zarobić?

Roland Kozlowski: Life Science Business Consulting cały czas wykazuje wysokie obroty i zyski. Jednak w tym biznesie są potrzebni odpowiedni klienci — z zagranicy i z Polski.  Czy na polskim biobiznesie można naprawdę dobrze zarobić? Nie jest łatwo. Zapytajcie mnie o to za rok.

Roland Kozlowski
źródło: Life Science Biznes Consulting
image_pdfimage_print
Podziel się ze znajomymi
Skocz do formularza

Komentarze 0

Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu, napisz coś!
  1. Dodaj komentarz
    (wymagany)
    (wymagany)
    (wymagany)

    Pola oznaczone znaczkiem W są obowiązkowe. Musisz wypełnić wszystkie pola wymagane, aby dodać komentarz.
    Twój adres email, który podasz nie zostanie opublikowany z Twoim komentarzem.

    W treści komentarza dozwolone są tagi XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

do góry